Kfinto
Przejeżdżam tędy raz na rok i zasypiam w tym miejscu
niedotarty autobus wiezie mnie na drugi brzeg
jak okiem sięgnąć nie ma tu nic a jednak jest wszystko
przedziwne światło wie gdzie warto żyć
Hej, hej, którędy do gwiazd
hej, hej, tamtędy, jak wiatr
hej, hej, którędy by żyć
w Twoim domu choć jeden raz
Raz po raz, góry się walą, podnoszą i rosną
dzwoni wysoko struna krwi a nisko struna ciała
podnosi się znów szary swit i wszystko od nowa
topole idą tam, gdzie warto żyć
Hej, hej, którędy do gwiazd
hej, hej, tamtędy, jak wiatr
hej, hej, którędy by żyć w Twoim domu,
choć jeden raz
Jak okiem sięgnąć, nie ma tu nic, a jednak jest wszystko
sklepikarz co nie ma nic, sprzedaje coś więcej
anioły sprzątają świat pokornie i cicho
ten co już wie, co jarzmo słodkie co brzemię lekkie
Hej, hej, którędy do gwiazd
hej, hej, tamtędy, jak wiatr
hej, hej, którędy by być w Twoim domu
choć jeden raz
Kfinto
Passo por aqui uma vez por ano e durmo neste lugar
um ônibus surrado me leva para a outra margem
onde a vista não tem fim, não há nada, mas tem tudo
uma luz estranha sabe onde vale a pena viver
Ei, ei, qual o caminho para as estrelas
ei, ei, por ali, como o vento
ei, ei, qual o caminho para viver
na sua casa, só uma vez
De vez em quando, as montanhas se chocam, se levantam e crescem
uma corda de sangue toca alto e uma de carne toca baixo
o cinza amanhece de novo e tudo recomeça
os álamos vão para onde vale a pena viver
Ei, ei, qual o caminho para as estrelas
ei, ei, por ali, como o vento
ei, ei, qual o caminho para viver na sua casa,
só uma vez
Onde a vista não tem fim, não há nada, mas tem tudo
o mercador que não tem nada, vende algo a mais
anjos limpam o mundo humildemente e em silêncio
quem já sabe, sabe o que é um jugo doce e um fardo leve
Ei, ei, qual o caminho para as estrelas
ei, ei, por ali, como o vento
ei, ei, qual o caminho para estar na sua casa
só uma vez
Composição: Tomasz Budzynski