Przez moje noce zamieszkałe
Zawsze pragnącym czyimś ciałem
Nie miałem czasu
Nie wymyśliłem ciebie
Kochana
Nie trzeba
Przebacz
Nie trzeba
Przebacz
Przez moje drogi kołowate
Gdzie szukam dobrej zgody ze światem
Nie byłem święty
Nie jeden kwiatek wgniotłem w murawę
Sprzeniewierzyłam wiele twego
Dobra w mych oczach zamkniętego
Czas dla kobiety nie jest kolegą
Tylko odźwiernym, przebacz
Nie jedno we mnie już umarło
I nie raz głośno się zaparłem twego istnienia
Suchym gardłem
Moja miłości
Moja miłości