Anhedonia
Urojenia spychają w przepaść nas
Pełzam po dnie, odbijam się od ścian
Brnij kochanie, niełatwy nadszedł czas
Pełzaj po mnie nim Cię okiełzna strach
W końcu daj z siebie coś, tego mi nigdy dość
Wnikaj aż w krwiobieg
W ciała katatonie
Brzmi banalnie, wyssany z palca strach
Lęk w Twej głowie, co z ciebie wyssę ja
Bo dam od siebie coś, radę dał mało kto
Wnikaj aż w krwiobieg
W ciała katatonie
Wnikaj aż stracisz oddech
W ultra anhedonie
W końcu daj z siebie coś
Tego mi nigdy dość
W końcu daj z siebie coś
Tego mi nigdy dość
Wnikaj aż w krwiobieg
W ciała katatonie
Wnikaj aż stracisz oddech
W ultra anhedonie
Anedonia
As origens nos empurram pro abismo
Me arrasto no fundo, me bato nas paredes
Avança, amor, tempos difíceis chegaram
Rasteja em mim antes que o medo te domine
No fim, dá algo de você, nunca é demais pra mim
Penetre até a corrente sanguínea
Na catatonia do corpo
Parece banal, um medo tirado do nada
O medo na sua cabeça, que eu vou sugar de você
Porque eu vou dar algo de mim, poucos conseguem ajudar
Penetre até a corrente sanguínea
Na catatonia do corpo
Penetre até perder o fôlego
Na ultra anedonia
No fim, dá algo de você
Nunca é demais pra mim
No fim, dá algo de você
Nunca é demais pra mim
Penetre até a corrente sanguínea
Na catatonia do corpo
Penetre até perder o fôlego
Na ultra anedonia