395px

Si

Pati Yang

Jest czwarta nad ranem w lokalu, gdzie okna są z metalu
Dopalam ostatniego papierosa z trzeciej paczki
I usypiam burzę niespełnionych planów zza drzwi
Dobiega już znajomy szept, to dzień
Nowy dzień znów przyszedł by udusić mnie
I obudzić mój lęk przed światłem
I fatalny ból głowy naturalną konsekwencją wczorajszej przygody

Cóż, podobno tak jest łatwiej i chyba bezpieczniej
Gdybym była przy tobie mógłbyś już nie żyć

A teraz przemycam moje myśli przez granicę depresji przytul mnie
I powiedz, że to mi się tylko śni i że obudzę się gdzieś indziej
Na innej planecie, w innym świecie
Gdzie nie ma pieniędzy i żyje się powietrzem
Inaczej znów nadejdzie okrutna bezsenność i fale rozpaczy, że ja
Jestem tylko jeszcze jednym szarym przedmiotem przy barze
I że nic nie znaczę i nie mam imienia
I jak te obok mnie w pustych szklankach poszukuję zapomnienia
Że kocham cię

Cóż, podobno tak jest łatwiej i chyba bezpieczniej
Gdybym była przy tobie mógłbyś już nie żyć

Cóż, podobno tak jest łatwiej i chyba bezpieczniej
Gdybym była przy tobie mógłbyś już nie żyć

Cóż, podobno tak jest łatwiej i chyba bezpieczniej
Gdybym była przy tobie mógłbyś już nie żyć

Composição: Patrycja Karolina Grzymalkiewicz / Jarogniew Piotr Milewski