395px

Cuidado com o Lobo

Snake Eyes

Strzez Sie Weza

Jeszcze tak niedawno, wierzyłeś w siły swe
Pragnąłeś swego szczęścia, ludziom oddawać się
Przeszkody były niczym, czystego serca moc
Pomyślność i wytrwałość pomagały Ci
Cieszyła każda chwila, sens we wszystkim był
Czyjeś złożeczenie nie zmieniało nic
Tak długo chciałeś wytrwać i w bieli wiecznie żyć
lecz ludzka słabość siła swą dosięgła Cię

Codziennej walki trud, przerasta znowu Cię
Entuzjazm zanikł gdzieś, jesteś za słaby już

Kuszony, z własnej woli upodlony
Stracony, przez własne czyny zhańbiony

Upodlony, z własnej woli kuszony
Zhańbiony, przez własne myśli stracony

Znowu czarna rozpacz, znowu serca ból
Twej duszy każda cząstka złem jest skażona
Niepojęta siła, na karku wisi Twym
Brudny umysł brudne ręce kieruje
Po upadku wnętrza, nic nie zostaje już
Entropia myśli wzrasta z każdą chwilą złą
Pootwierane rany, ktoś sypie na nie sól
Czujesz jak gdyby wrzody pokrywały twarz

Szatana drwiący śmiech, on posiadł duszę Twą
Na wieki będziesz gnił, w otchłani piekielnej

W swoim życiu musisz walczyć
Musisz ciągle starać się
Nie pozwolić złu na tryumf
Na potoki Twoich łez
Trzeba zawsze mieć nadzieję
Z wiarą wstawać w każdy dzień
Napełniać kielichy dobra
Wypić przyjdzie kiedyś je

Bo nie znasz ani dnia, ani godziny...

Cuidado com o Lobo

Ainda não faz muito tempo, você acreditava em suas forças
Desejava sua felicidade, se entregando às pessoas
Obstáculos eram nada, a força de um coração puro
A sorte e a persistência te ajudavam
Cada momento era alegria, havia sentido em tudo
A maldição de alguém não mudava nada
Por tanto tempo você quis persistir e viver eternamente em branco
mas a fraqueza humana te alcançou

A luta diária é difícil, te supera de novo
O entusiasmo desapareceu em algum lugar, você está fraco demais agora

Seduzido, por vontade própria se rebaixa
Perdido, por suas próprias ações se desonra

Rebaixado, seduzido por vontade própria
Desonrado, perdido por seus próprios pensamentos

De novo a negra desgraça, de novo a dor do coração
Cada parte da sua alma está manchada pelo mal
Uma força incompreensível pesa sobre seu pescoço
Uma mente suja guia mãos sujas
Após a queda do interior, nada mais resta
A entropia dos pensamentos aumenta a cada momento que passa
Feridas abertas, alguém joga sal nelas
Você sente como se feridas cobrissem seu rosto

O riso zombeteiro do diabo, ele possuía sua alma
Para sempre você vai apodrecer, no abismo do inferno

Na sua vida você precisa lutar
Você precisa sempre se esforçar
Não deixar o mal triunfar
Sobre os rios das suas lágrimas
É preciso sempre ter esperança
Levantar-se com fé a cada dia
Encher os cálices de bondade
Um dia você vai bebê-los

Porque você não sabe nem o dia, nem a hora...