395px

Onde Estão Hoje Aqueles Pessoas

Anna Jantar

Gdzie Są Dzisiaj Tamci Ludzie

Gdzie są dzisiaj tamci ludzie, kto to wie
Czy mieszkają w kamienicy w mieście P?
Panna Wanda i jej rudy kot
Pan co z drewna robił hula-hop
Czy ten dom tam jeszcze cały stoi
Może widział kto?

Naprzeciwko pod ósemką, vis a vis
Mieszkał Francuz co atletą w cyrku był
Był jak beczka gruby, sapał wciąż
Po francusku mówił do nas coś
Mówię wam raz konia w górę podniósł
Patrzeć było strach

Chętnie oddam wszystko co tu mam
Temu kto pokona czas
I przeniesie mnie dziś prosto ze stolicy
Do szczenięcych lat w starej kamienicy

Piętro niżej pod balkonem pewien pan
Co sobotę sznabsbarytonem arię łkał
Nie pomogły prośby, groźby też
Zdzierał gardło, w drodze śpiewał też
Tego dnia gdy więcej już nie przyszedł
Smutno było nam

Chętnie oddam wszystko co tu mam
Temu kto pokona czas
I przeniesie mnie dziś prosto ze stolicy
Do szczenięcych lat w starej kamienicy

Ach pamiętam podwórkowy, wielki bal
Gitarzysta śliczne solo dla mnie grał
Miał po lekcjach kiedyś do mnie przyjść
Koleżanki zazdrościły mi
Zgrabny był tak prawie jak Olbrychski
Taki ładny był

Gdzie są dzisiaj tamci ludzie, kto to wie

Onde Estão Hoje Aqueles Pessoas

Onde estão hoje aquelas pessoas, quem sabe
Se moram no prédio na cidade P?
A moça Wanda e seu gato ruivo
O cara que fazia hula-hop de madeira
Será que aquela casa ainda tá de pé?
Alguém viu?

Em frente, no número oito, vis a vis
Morava um francês que era atleta no circo
Era gordo como um barril, sempre ofegante
Falava algo em francês pra gente
Eu digo pra vocês, uma vez ele levantou um cavalo
Dava medo de olhar

Eu daria tudo que tenho aqui
Pra quem conseguisse vencer o tempo
E me levasse hoje direto da capital
De volta aos meus anos de cachorro no velho prédio

Um andar abaixo, sob a varanda, um certo cara
Que todo sábado chorava uma ária de barítono
Não adiantaram pedidos, nem ameaças
Ele rasgava a garganta, cantava também na rua
Naquele dia em que não veio mais
Ficamos tristes

Eu daria tudo que tenho aqui
Pra quem conseguisse vencer o tempo
E me levasse hoje direto da capital
De volta aos meus anos de cachorro no velho prédio

Ah, lembro do grande baile no quintal
O guitarrista tocava um solo lindo pra mim
Ele tinha que vir me ver depois das aulas
Minhas amigas tinham ciúmes de mim
Era tão bonito, quase como o Olbrychski
Era tão bonito

Onde estão hoje aquelas pessoas, quem sabe

Composição: Bogdan Olewicz, Jaroslaw Kazimierz Kukulski