395px

Leśmian

Avi

Leśmian

Wtedy nie było Diora, no chyba że Unitra
My zdolni do wszystkiego, zwłaszcza po pół litra
I potrzebowałem Cię, żeby wyjść na prostą
Ty miałaś wtedy serce skute lodem tak jak Wostok dla mnie
Już nigdy nie zaufam pannie i mnie nie zobaczysz na dnie
Słyszałem nieraz nocą jak rechoczą gdy się upadnie (ej)
Nie było nas tam w tej kryształowej kuli
Jeśli słowem można ranić, to można słowem też przytulić
Chciałem pisać o miłości tak jak Leśmian, choć gdyby dalej żył to by pewnie się roześmiał
Tkwi we mnie jeszcze dalej gdzieś poeta, nawet gdy rzucam kurwami tak jak chory na Tourette'a
Myślę o tym jadąc po autostradzie, że jedyne co zostanie po nas to żal po stracie

Gdybym spotkał Ciebie znowu pierwszy raz
W innym sadzie, w innym lesie
Może by inaczej zaszumiał nam las, wydłużony mgłami na bezkresie
Gdybym spotkał Ciebie znowu pierwszy raz
W innym sadzie, w innym lesie
Może by inaczej zaszumiał nam las, wydłużony mgłami na bezkresie

Tyle razy
Tyle razy
Myślałem, że to koniec, wiesz?

Zapomniał o tym nawet Bóg ale ja będę pamiętał, że wobec
Ciebie miałem dług i kiedy padła ta przysięgą to kłamałem
Ci jak z nut, Ty uwierzyłaś w cud, a ja ruszyłem w cug i coś zniszczyłem znów
Tkwi to w nas jak skrót do tamtych dni
Ile było tych prób dwie, czy trzy? Czy liczba pi? Czy jak to liczysz Ty?
Wybacz mi, i coś mi mówi wyważ drzwi jakbyś mieszkała vis-à-vis
Jakby zaszumiał las, jak déjà vu widzę tam nas ale mam twarz jak blady trup, wiec połóż kwiaty mi na grób
I gdybym Cię spotkał kiedyś znowu pierwszy raz, to może mi przypomni Bóg, że to jest biały kruk

Gdybym spotkał Ciebie znowu pierwszy raz
W innym sadzie, w innym lesie
Może by inaczej zaszumiał nam las, wydłużony mgłami na bezkresie
Gdybym spotkał Ciebie znowu pierwszy raz
W innym sadzie, w innym lesie
Może by inaczej zaszumiał nam las, wydłużony mgłami na bezkresie

Tyle razy
Tyle razy
Myślałem, że to koniec, wiesz?
Tyle razy
Tyle razy

Leśmian

Então não tinha Dior, a não ser a Unitra
Nós éramos capazes de tudo, principalmente depois de meio litro
E eu precisava de você, pra sair dessa situação
Você tinha o coração congelado, como o Vostok pra mim
Nunca mais vou confiar em mulher e você não vai me ver no fundo
Já ouvi várias vezes à noite como eles riem quando caem (ei)
Não estávamos lá naquela bola de cristal
Se a palavra pode ferir, também pode abraçar com palavras
Queria escrever sobre amor como Leśmian, mas se ele estivesse vivo, provavelmente ia rir
Ainda tem um poeta dentro de mim, mesmo quando xingo como um doente de Tourette
Penso nisso enquanto dirijo na estrada, que a única coisa que vai ficar de nós é a dor da perda

Se eu te encontrasse de novo pela primeira vez
Em outro pomar, em outra floresta
Talvez o nosso bosque fizesse outro barulho, estendido por névoas no infinito
Se eu te encontrasse de novo pela primeira vez
Em outro pomar, em outra floresta
Talvez o nosso bosque fizesse outro barulho, estendido por névoas no infinito

Tantas vezes
Tantas vezes
Pensei que era o fim, sabe?

Até Deus esqueceu disso, mas eu vou lembrar que em relação
A você eu tinha uma dívida e quando essa promessa caiu, eu menti
Pra você como se fosse uma música, você acreditou no milagre, e eu fui em frente e destruí tudo de novo
Está em nós como um atalho para aqueles dias
Quantas tentativas foram? Duas, ou três? Ou o número pi? Ou como você conta isso?
Me perdoa, e algo me diz pra arrombar a porta como se você morasse de frente
Como se o bosque fizesse barulho, como um déjà vu eu vejo nós lá, mas tenho uma cara de morto pálido, então coloca flores no meu túmulo
E se eu te encontrasse um dia de novo pela primeira vez, talvez Deus me lembre que isso é um pássaro raro

Se eu te encontrasse de novo pela primeira vez
Em outro pomar, em outra floresta
Talvez o nosso bosque fizesse outro barulho, estendido por névoas no infinito
Se eu te encontrasse de novo pela primeira vez
Em outro pomar, em outra floresta
Talvez o nosso bosque fizesse outro barulho, estendido por névoas no infinito

Tantas vezes
Tantas vezes
Pensei que era o fim, sabe?
Tantas vezes
Tantas vezes