Bez Widoków
Z milczenia, którego nie ogarnie żadna z planet
W najdalszym z krańców rzeczy
I z ciszy, tak wielkiej że nie znajdziesz w niej najmniejszej kropli
Zatopionej w ustach
Pokój bez widoków na przyszłość
Pokój bez widoków
Z powietrza na szczytach mojej wyobraźni, w poświacie 100 księżyców
Z sufitem na podobieństwo nocy
W poświacie 100 niemych księżyców
Pokój bez widoków na przyszłość
Pokój bez widoków
Ja nie chcę, ja nie chcę dalej tam tkwić o nie
I nie chcę tu sztywny, tak utracić chwil, moich dni, moich dni
Moich dni, moich dni...
Sem Perspectivas
Do silêncio que nenhuma das planetas consegue abarcar
No mais distante dos cantos da realidade
E do silêncio, tão imenso que não encontrarás nele a menor gota
Afundada em lábios
Um quarto sem perspectivas para o futuro
Um quarto sem perspectivas
Do ar nas alturas da minha imaginação, na luz de 100 luas
Com um teto que lembra a noite
Na luz de 100 luas mudas
Um quarto sem perspectivas para o futuro
Um quarto sem perspectivas
Eu não quero, eu não quero continuar preso aqui, não
E não quero ficar aqui parado, assim, perdendo momentos, meus dias, meus dias
Meus dias, meus dias...