395px

Parapeito

Coma

Parapet

Psy wyją
Na parapecie siedzę
Ulice zwieszone niezdarnie
Z tym chodnikiem kostropatym w dole.
Śnieg z lewej
Bo tutaj tak zawsze
Na skraju dzielnicy
Od pola, od wschodu wieje.

Psy wyją
Do moich myśli
O tym spacerze w lesie
Który się odbyć nie zdążył
Bo jesień
A teraz zima.

I wyją do moich bliskich
Których ubywa i giną
I nikną po miastach
Tak samo odległych jak moje
A raczej już wcale ich nie ma
A jeśli to nie wiem
Telefon zmieniłem nie dzwonię.

Siedzę i macham nogami
Z szóstego to sztuka cyrkowa i chwiejna
Framuga wstrzymuje mi ręce
A ręce wstrzymują Mnie jednak
Inaczej już dawno bym przepadł
I przepadłbym w śnieg ów bym przepadł.

Nad pola
Sunąwszy pod prąd ów
Pod śnieg
Ów niesiony
To wiatrem to wyciem
Jak dobrze mi byłoby opaść
Z daleka od domu od okna
Na drzewa
Na drogę
Na lipiec
Na środek Świeżego miesiąca
Gdzie troski nie gryzą nie gniotą
A wokół nikogo i upał
Co włosy przemieniłby w złoto.
Zapomnieć, że zima i zgrzyty
Że wycie przenika przez ściany
I poczuć na sobie tę ciszę
I ową się ciszą dokarmić.

Parapeito

Cães saem
Na parapete eu estou
As ruas pendem desajeitadas
Com essa calçada esburacada lá embaixo.
A neve à esquerda
Porque aqui é sempre assim
Na borda do bairro
Do campo, do leste sopra o vento.

Cães saem
Dos meus pensamentos
Sobre aquela caminhada na floresta
Que não consegui fazer
Porque é outono
E agora é inverno.

E saem para os meus queridos
Que estão sumindo e desaparecendo
E se perdem pelas cidades
Tão distantes quanto os meus
Ou melhor, já não existem mais
E se existem, não sei
Mudei de telefone, não toca.

Estou sentado balançando as pernas
Do sexto andar, é uma arte de circo e instável
A moldura segura minhas mãos
E as mãos me seguram, mas
Se não fosse assim, eu já teria desaparecido
E teria sumido na neve, eu teria sumido.

Sobre os campos
Deslizando contra a corrente
Sob a neve
Levado
Pelo vento ou pelo uivo
Como eu gostaria de me aquecer
Longe de casa, da janela
Nas árvores
Na estrada
Em julho
No meio do mês fresco
Onde as preocupações não mordem nem esmagam
E ao redor ninguém e o calor
Que transformaria os cabelos em ouro.
Esquecer que é inverno e os rangidos
Que o uivo penetra pelas paredes
E sentir sobre mim aquele silêncio
E alimentar aquele silêncio.

Composição: