395px

Seda

Edyta Bartosiewicz

Jedwab

Ofiaruję mojej dziewczynie
Z kwiatów Holandii utkany
Szlafrok w którym utonie
Całkiem niezły posiłek, jaki
Konsumuję lubieżnie co wieczór
W ciepłych dekoracjach pokoju
Przy świecach i przy koniaku
A nad sobą mam jej loki
Tak, tylko ona, jak jedwab

Ofiaruję mojej dziewczynie
Wszystkie kwiaty Holandii
Jeśli będzie trzeba ukradnę
W nocy przy księżycowej pełni
A potem wycisnę z nich soki
Przyprawię kalifornijskim winem
I zanurzę się z moją dziewczyną
Po kolana, po pas, po szyję

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab

Ofiaruję mojej dziewczynie
Holandii morskie owoce
Wraz z nimi podejrzane przygody
Bez pieniędzy dzikie podróże
Skrawek wszystkich tajemnych wycieczek
Sam słowa ubieram doskonale
Resztę stanowi moja dziewczyna
Tylko ona jest jak jedwab

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab

Ofiaruję mojej dziewczynie
Rodzynki, krewetki, mandarynki
Palcami obejmę jej skronie, gdy na stole płonie węgierski puchar
Duży w polewie czekoladowej, w nim orzechy mrożone
Jesienna niepogoda, a my na przekór tej sytuacji
Idziemy bezwiednie, zjadamy jagody, one narzeczone bitej śmietany
Jak gdyby nigdy nic, ponieważ kiedy spotkają się nasze dłonie
Ja się nie boję, ty się nie boisz, ono się nie boi
Popołudnie próbuje nas gonić, biegniemy szybciej szczęśliwi w pogoni
Moja dziewczyna, tak tylko ona jak jedwab jest nieskażona

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Lubię jej farbowane rzęsy
Piegi i policzki blade
Lubię kiedy miękko ląduje
Ona zmysłowo na mojej twarzy

Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab
Tak, tylko ona (tylko ona), jak jedwab

Dziękujemy
Dobranoc
Cześć

Seda

Eu ofereço pra minha garota
Um roupão feito de flores da Holanda
Onde ela vai se afogar
Uma refeição bem gostosa que
Eu devoro com prazer toda noite
Em meio à decoração quente do quarto
À luz de velas e com conhaque
E sobre mim estão seus cachos
Sim, só ela, como seda

Eu ofereço pra minha garota
Todas as flores da Holanda
Se precisar, eu vou roubar
À noite, sob a lua cheia
E depois vou extrair os sucos
Vou temperar com vinho californiano
E vou me afundar com minha garota
Até os joelhos, até a cintura, até o pescoço

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda

Eu ofereço pra minha garota
Frutos do mar da Holanda
Junto com elas, aventuras suspeitas
Viagens selvagens sem grana
Um pedaço de todas as excursões secretas
Eu só visto as palavras perfeitamente
O resto é minha garota
Só ela é como seda

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Sim, só ela (só ela), como seda

Eu ofereço pra minha garota
Uvas passas, camarões, tangerinas
Com os dedos eu seguro suas têmporas, enquanto na mesa arde um cálice húngaro
Grande, coberto de chocolate, com nozes congeladas
Tempo ruim de outono, e nós, desafiando a situação
Vamos sem perceber, comendo frutas silvestres, elas noivas de chantilly
Como se nada tivesse acontecendo, porque quando nossas mãos se encontram
Eu não tenho medo, você não tem medo, ele não tem medo
A tarde tenta nos alcançar, corremos mais rápido, felizes na perseguição
Minha garota, sim, só ela como seda é pura

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Eu gosto dos cílios pintados dela
Das sardas e das bochechas pálidas
Eu gosto quando ela pousa suavemente
Ela sensualmente no meu rosto

Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda
Sim, só ela (só ela), como seda

Obrigado
Boa noite
Falou

Composição: Piotr Jerzy Klatt