395px

Operador Triste

Elektryczne Gitary

Smutny Operator

Już czwarty sezon puszczam karuzelę
Ludzie czy wy wiecie co ja czuję
Na twarzy wyglądam już trochę jak pomnik
Żyć trzeba więc tak się pracuje
Nie wiem jak długo w tym miejscu zostanę
I gdzie znów się będę rozstawiał
Na widok kolejnych tatusiów z kamerą
Mam chęć odbezpieczyć granat

Żetony wszystkie lojalnie oddaję
Za mały ruch tutaj by brać coś na lewo
Szef widzi nas dobrze puszczając bujaki
Nie dowiesz się wiele od niego

I raz do koła
Jeszcze raz do koła
W płucach smoła
Jedźmy nikt nie woła

Ona tu również przychodzi od środy
Myślę że mnie nie poznaje
Kolejki odmierzam mocnymi sportami
Następny dzień w tyle zostaje
Gdy czasem nocą spoglądam na niebo
Ściśnięte blokami i chwastem
W wędrownym baraku na pryczy pod ścianą
Wspomnienia czekają bym zasnął

Żetony wszystkie lojalnie oddaję
Za mały ruch tutaj by brać coś na lewo
Szef widzi nas dobrze puszczając bujaki
Nie dowiesz się wiele od niego

I raz do koła
Jeszcze raz do koła
W płucach smoła
Jedźmy nikt nie woła

Operador Triste

Já é o quarto temporada, solto a roda-gigante
Pessoal, vocês sabem o que eu tô sentindo
Na cara, já tô parecendo um monumento
É preciso viver, então é assim que se trabalha
Não sei quanto tempo vou ficar aqui
E onde vou me espalhar de novo
Ao ver os papais com a câmera
Tô com vontade de desarmar a granada

Tô entregando todas as fichas lealmente
Aqui é muito pouco pra pegar algo de lado
O chefe nos vê bem soltando as marolas
Você não vai saber muito dele

E uma vez de novo
Mais uma vez de novo
Nos pulmões, fumaça
Vamos, ninguém chama

Ela também vem aqui desde quarta
Acho que ela não me reconhece
Conto os dias com esportes pesados
O próximo dia fica pra trás
Quando às vezes à noite olho pro céu
Apertado entre prédios e ervas daninhas
No barraco empoeirado, na cama encostada na parede
As memórias esperam eu adormecer

Tô entregando todas as fichas lealmente
Aqui é muito pouco pra pegar algo de lado
O chefe nos vê bem soltando as marolas
Você não vai saber muito dele

E uma vez de novo
Mais uma vez de novo
Nos pulmões, fumaça
Vamos, ninguém chama

Composição: Jakub Sienkiewicz