Królewska Huta
Klonie mój bezlistny, klonie lodem skuty,
Czemu stoisz, zgięty, wśród zamieci lutej?
Czyś tam co wypatrzył? usłyszał co w głuszy?
Jakbyś na przechadzkę za wioskę wyruszył.
I, jak stróż pijany, wyszedłszy na drogę,
Ugrzązłeś w sumiocie, odmroziłeś nogę.
Ach, sam jestem dzisiaj chwiejny i niemrawy,
Nie dojdę do domu z brackiej popijawy.
Tam dostrzegłem wierzbę, tam sosnę spotkałem,
Pieśni im o lecie w tak wichru śpiewałem.
Wydałem się sobie takim samym klonem,
Tylko nie bez liści, a całym zielonym.
I, wyzbyty wstydu, w sztok spity gorzałą,
Niczym cudzą żonę brzózkem ściskał śmiało.
Królewska Huta
Árvore sem folhas, árvore congelada,
Por que você está parado, curvado, no meio da nevasca?
Você viu algo lá? Ouviu o que há na floresta?
Como se tivesse saído para um passeio fora da vila.
E, como um guarda bêbado, saindo para a estrada,
Você se atolou na lama, congelou a perna.
Ah, hoje estou vacilante e meio lento,
Não vou conseguir voltar pra casa depois de beber com os amigos.
Lá eu vi um salgueiro, lá encontrei um pinheiro,
Cantei pra eles sobre o verão no meio do vento.
Me senti como um clone, igualzinho a mim,
Só que não sem folhas, mas todo verdinho.
E, sem vergonha, embriagado de cachaça,
Como se estivesse jogando uma mulher alheia na lama.