395px

Bilhete de Ida

Juras Wigor feat. Ero

Bilet w jedna stronę

[Wigor, Juras]
Sł. Wigor, Juras

Tej historii początek: lata dziewięćdziesiąte.
Bohater opowieści Wojtek na podwórku z dżojntem.
Rozmyśla pod kątem sytuacji najbliższej rodziny.
Jak tu się wyrwać ze społecznej niziny?
Jego Mama jak umie tak go wychowuje. Sama haruje
jako sprzątaczka na dwie zmiany. On siedzi zjadany.
Obserwuje chłopaków z osiedlowej ferajny-
dobre fury, na szyjach grube kajdany błyszczą.
Ta wizja go oślepia siłą wyższą.
Ocknął się po chwili bo na ławce przysnął.
Ocucił go krzyk jego Matuli z okna,
by się pospieszył, bo wystygnie mu obiad!
Na który w jednej chwili pognał, zjadł ale specjalnie
nie podjadł. Nie ma nic na dokładkę. W drzwiach
już żegna Matkę, co podąża na drugą zmianę,
by do pierwszego było, na prąd i ogrzewanie.
Właśnie podjął decyzję co się dalej stanie:
jeszcze tego dnia chce ogarnąć temat handlowanie.
Znajomy diler dał mu już na spróbowanie.
Towar ładnie kopie, to holenderskie konopie.
Zablokowane wyjścia w domowym telefonie.
Zostaje mu się przejść do koleżki po rejonie.
Trzaska drzwiami, zbiega schodami. Na dole
pod kamienicą mija się z małolatami.
Jeden z pośród nich słowo z nim zamienia.
Wojtek zna go z widzenia lecz nie pamięta z imienia.
Młody, dla przypomnienia- Siemasz jestem Tomek
-Pamiętasz niedawno graliśmy razem w nogę?
-Słuchaj chłopaku pograłbym ale nie mogę,
-ważniejsze sprawy mam teraz na głowie. Tak idąc dalej
myślał sobie, o swej niedoszłej karierze sportowej.
-Lepiej o tym zapomnę, wybrałem już inną drogę.
Tuż za rogiem spotyka znajomego mu ryja,
z nim targu dobija - Dzięki chłopie no to "see ya"
-ja odbijam. Tego wieczora chowa w piwnicy towar.
Przed zaśnięciem nerwy dadzą o sobie znać.
Słońce dawno już zaszło idzie na górę spać.

Refren:
Sen- pusty peron, pociąg już nie czeka.
Właśnie ruszył! On do niego wbiega, w środku nie ma żywej
Duszy. Coraz szybciej pędzi, stukot kół uderza
w jego uszy. On bilet w ręku dzierży. Czuje
niepokój, lęk. Ten dźwięk go przeraża. Pędzi
coraz prędzej, na zakręcie z torów wypada.
Z wiaduktu spada i wszystko już skończone.
Teraz wie, że w tym śnie kupił bilet w jedną stronę.

W drugiej części tej opowieści, żeby
ją streścić muszę nakreślić szkic jak
widz, który ogląda biernie film
i nie może zmienić nic...
Przeniesiony w czasie o 1200 dni, Wojtek
dalej tkwi w nielegalnym biznesie, ale
w górę pnie się po szczeblach kariery.
Coraz lepsze interesy coraz grubsze numery.
By zarobić, nie musi gonić już towaru. Ma
pod sobą ludzi paru stojących na chodniku.
Jednym z jego pracowników jest Tomek-
małolat, z którym Wojtek grał kiedyś w nogę.
Teraz to on ogarnia załogę, a Wojtek
mądrze dobiera wspólników. Dusi
w sobie skrupuły, tak jak dusi dłużników.
Zastanawia się tylko, co oznacza ten sen,
który go nawiedza jak zły omen. Moment!
O co chodzi z tym biletem w jedna stronę?
Przecież idzie łatwo i gładko ma fart,
lecz nagle wszystko wali się jak domek z kart.
Szósta rano wpadają drzwi z kopa,
mama nie zdążyła wrzucić wszystkiego do klopa.
Zobacz- chłopak zakuty w kajdany,
gleba, psy i łzy jego Mamy.

Ogłoszenie werdyktu wymierzonej mu kary:
Sąd uznaje oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów i skazuje go na karę dwóch lat pozbawienia wolności.

Mija półtora roku- Wojtek wychodzi z puchy.
Wraca do grupy, razem z nimi dzieli łupy.
Zarobek gruby, świetnie idą interesy.
Rozrywki jak dragi i dziwki lekiem na stresy. Złe sny!
Lecz snem nie jest wojna o wpływy. Atak
najlepszą obroną- czas przejść do ofensywy.
Konkurencja ginie, krew płynie strumieniami.
Tak wygląda życie wilka między wilkami.
Widoki- na głęboki ocean ciemności, kości
zostały rzucone w amoku za hajsem pościg.
Pomimo, że pogrążony w mroku, jak wszyscy ludzie
wokół, poznał dziewczynę o niezwykłym uroku.
Jest w szoku, bo poczuł mocne serca uderzenie
i zakochał się w cudownej dziewczynie jak marzenie.
Wreszcie życie ma sens, jest z osobą, która kocha.
Ona lepiej koi stres niż dziwki i koka.
Jest dla niego- jak dla głodnego pokarm.
Jest dla niego- jak woda dla spragnionego.
Jest dla niego- najcenniejsza lecz już nie jedyna,
bo dziewczyna przy nadziei i spodziewa się syna.
Teraz Wojtek zaczyna kombinować, jak tu się wycofać.
Najważniejsze by rodzinę uchować.
W myślach już daje sobie słowo,
że zerwie z przeszłością i zacznie wszystko na nowo.
Wtem zajeżdża pod blok, wchodzi na klatkę schodową.
W dłoni glock, na skroni pot, rozgląda się nerwowo.
Zapala światło, stoi, czeka i nasłuchuje. Dłoń
zaciska na broni. Czy nikt na niego nie czatuje
na pół piętrze? Idzie przez korytarza wnętrze.
Wreszcie jest pod drzwiami, brzęczy kluczami.
Przekracza swój próg- uff, tu nie dopadnie
mnie żaden wróg, znów zmęczenie zwala z nóg.
Jednym ruchem, kitra spluwę pod poduchę
i odpływa w krainę snów.

Refren:

Jeszcze nie na jawie bo pogrążony w pół śnie,
Wojtek słyszy telefon, który rozlega się w tle.
Wtedy budzi się i go odbiera. To wiadomość, która
dech w piersi zapiera, już do niego nie dociera, że
właśnie został ojcem. Na krótką chwilę
Wojtek wstrzymuje oddech...
I już szczęśliwy tata do fury wsiada. Ostra jazda
przez ulice miasta na wariata mknie,
w tle zostawia kusz. Przypomniał sobie o kwiatach,
więc zatrzymuje wóz pod kwiaciarnią tuż.
-Poproszę o największy bukiet róż. I już
z powrotem, szybkim krokiem. Tuż przed samochodem
Wojtek się zatrzymuje. W powietrzu czuje nienawistną woń.
Z za jego pleców ktoś wyciąga broń i celuje.
Pada seria strzałów lecą ołowiane kule.
Przebijają koszule, rozrywają skórę,
ból ścina z nóg, to go paraliżuje.
Krew się rozbryzguje, bezwładnie pada na furę.
Gdy na plecach ląduje, wodzi zamglonym wzrokiem.
Stukot kół uderza w jego uszy to krok za krokiem
zbliża się śmierć z wymierzonym wyrokiem.
Staje nad nim kat, twarz znajoma.
Zdąży jeszcze go rozpoznać zanim skona.
Nie do wiary przecież to Tomek, który zabiera
Wojtka na druga stronę, strzałem w głowę...

Odgłos strzału...

Bilhete de Ida

[Wigor, Juras]
Sł. Wigor, Juras

O começo dessa história: anos noventa.
O protagonista da história, Wojtek, no quintal com o dente quebrado.
Refletindo sobre a situação da sua família mais próxima.
Como se libertar das camadas sociais?
Sua mãe faz o que pode para educá-lo. Ela rala
como faxineira em dois turnos. Ele fica consumido.
Observa os moleques da quebrada-
carros bons, correntes grossas brilhando no pescoço.
Essa visão o ofusca, ele se perde.
Acordou depois de um tempo porque cochilou no banco.
Foi acordado pelo grito da sua mãe da janela,
para se apressar, porque o almoço vai esfriar!
Ele correu, comeu, mas de propósito
não beliscou nada. Não tem nada a mais. Na porta
já se despede da mãe, que vai para o segundo turno,
para pagar as contas de luz e aquecimento.
Ele acaba de tomar a decisão do que vai fazer:
quer resolver o esquema de tráfico ainda hoje.
Um conhecido dealer já tinha dado pra ele experimentar.
A mercadoria é boa, é maconha holandesa.
As saídas estão bloqueadas no telefone de casa.
Ele precisa ir para a fila na quebrada.
Ele bate a porta, desce as escadas. Embaixo
passa pela molecada.
Um deles troca uma ideia com ele.
Wojtek o conhece de vista, mas não lembra o nome.
Jovem, só para relembrar- E aí, sou o Tomek
-Lembra que jogamos bola juntos há pouco tempo?
-Olha, cara, eu jogaria, mas não posso,
- tenho coisas mais importantes na cabeça agora. Assim, seguindo em frente
pensava sobre sua carreira esportiva não realizada.
- Melhor esquecer isso, já escolhi outro caminho.
Logo na esquina, encontra um conhecido,
fechando um negócio - Valeu, mano, então "até mais"
- eu tô saindo. Naquela noite, esconde a mercadoria no porão.
Antes de dormir, os nervos começam a aparecer.
O sol já se pôs, ele vai para cima descansar.

Refrão:
Sonho - plataforma vazia, o trem já não espera.
Ele acaba de partir! Ele corre para dentro, não tem
viva alma. Cada vez mais rápido, o barulho das rodas
bate em seus ouvidos. Ele segura um bilhete na mão. Sente
ansiedade, medo. Esse som o apavora. Ele corre
cada vez mais rápido, na curva sai dos trilhos.
Cai do viaduto e tudo já acabou.
Agora ele sabe que nesse sonho comprou um bilhete de ida.

Na segunda parte dessa história, para
resumir, preciso traçar um esboço como
um espectador que assiste passivamente a um filme
e não pode mudar nada...
Transportado no tempo por 1200 dias, Wojtek
continua preso no negócio ilegal, mas
está subindo na carreira.
Negócios cada vez melhores, números cada vez maiores.
Para ganhar dinheiro, ele não precisa mais correr atrás da mercadoria. Tem
algumas pessoas sob seu comando, paradas na calçada.
Um de seus funcionários é o Tomek-
um moleque com quem Wojtek jogou bola um dia.
Agora ele cuida da equipe, enquanto Wojtek
escolhe sabiamente seus sócios. Ele reprime
seus escrúpulos, assim como reprime os delatores.
Só se pergunta o que significa esse sonho,
que o assombra como um mau presságio. Espera!
O que é esse bilhete de ida?
Afinal, tudo está indo bem e tranquilo, ele tem sorte,
mas de repente tudo desmorona como um castelo de cartas.
Seis da manhã, a porta é arrombada,
a mãe não teve tempo de jogar tudo no vaso.
Olha - o garoto está algemado,
chão, cães e lágrimas da sua mãe.

O anúncio do veredicto da pena:
O tribunal considera o réu culpado das acusações e o condena a dois anos de prisão.

Um ano e meio se passa - Wojtek sai da prisão.
Volta para o grupo, divide o lucro com eles.
O dinheiro é bom, os negócios vão muito bem.
Diversões como drogas e prostitutas são remédios para o estresse. Pesadelos!
Mas não é um sonho a guerra por influência. O ataque
é a melhor defesa - é hora de ir para o ataque.
A concorrência desaparece, o sangue flui em rios.
Assim é a vida de um lobo entre lobos.
Visões - no abismo do oceano da escuridão, os ossos
foram lançados em um frenesi por dinheiro.
Apesar de estar mergulhado na escuridão, como todos ao seu redor,
conheceu uma garota de beleza extraordinária.
Ele está em choque, porque sentiu uma forte batida do coração
e se apaixonou por uma garota maravilhosa como um sonho.
Finalmente a vida faz sentido, ele está com alguém que ama.
Ela acalma seu estresse melhor do que prostitutas e cocaína.
Ela é para ele - como comida para um faminto.
Ela é para ele - como água para um sedento.
Ela é para ele - a mais preciosa, mas já não é a única,
porque a garota está grávida e espera um filho.
Agora Wojtek começa a pensar em como se retirar.
O mais importante é proteger a família.
Em seus pensamentos, ele já se dá conta,
que vai romper com o passado e começar tudo de novo.
Então, ele estaciona em frente ao prédio, entra na escada.
Na mão, um glock, na têmpora, suor, ele olha nervosamente.
Acende a luz, fica parado, escutando. A mão
se aperta na arma. Será que ninguém está esperando por ele
no meio do andar? Ele atravessa o corredor.
Finalmente está na porta, tilintando as chaves.
Ele cruza seu limiar - ufa, aqui não vai me pegar
nenhum inimigo, o cansaço o derruba.
Com um movimento, esconde a arma debaixo do travesseiro
e mergulha no mundo dos sonhos.

Refrão:

Ainda não está acordado, porque mergulhado em um sono profundo,
Wojtek ouve o telefone tocando ao fundo.
Então ele acorda e atende. É uma mensagem que
tira o fôlego, já não chega a ele que
acabou de se tornar pai. Por um breve momento,
Wojtek prende a respiração...
E já o feliz pai entra no carro. Acelera
pelas ruas da cidade como um maluco,
deixando a confusão para trás. Lembrou-se das flores,
então para o carro na floricultura.
- Por favor, o maior buquê de rosas. E já
de volta, passo rápido. Aqui, na frente do carro,
Wojtek para. No ar, sente um ódio mortal.
De trás dele, alguém saca uma arma e mira.
Uma série de tiros ecoa, balas de chumbo
perfuram camisas, rasgam a pele,
a dor o derruba, isso o paralisa.
O sangue espirra, ele cai sem vida no carro.
Quando cai de costas, seus olhos embaçados
veem o som das rodas batendo em seus ouvidos, passo a passo
a morte se aproxima com um veredicto.
Um carrasco se coloca sobre ele, um rosto familiar.
Ele ainda consegue reconhecê-lo antes de morrer.
Inacreditável, é Tomek, que leva
Wojtek para o outro lado, com um tiro na cabeça...

O som do tiro...