395px

Pássaro

Kabanos

Ptaszek

„pamiętaj synu, baba to jest nic innego jak wieczna udręka,
Zrobiłbyś coś pożyteczniejszego zamiast uganiać się za tą lafiryndą
Rozumiesz co do ciebie mówię?"

„rozumiem tatku"

„chyba nie"

Ksiądz józef mówił, że masz bardzo ładne oczy,
Że byle czym nie można ciebie zauroczyć
W mym skromnym ciele, nie ma miejsca na popisów wiele
Jednak czasami warto postępować śmielej

Popatrz, leci ptaszek
Może on w swej wolności, poznał istotę miłości
Popatrz dalej, obsrał daszek
Widać gdy go coś dręczy, to się chłopak z tym nie męczy, chciałbym tak...

Przytul mnie staszek, ja ryczę..
Ryczę bo smutno mi tak...

Każdy żyje w swoim łajnie
Lecz i tak może być fajnie,
Polejcie wino
Humor mnie nie minął
Wypijem co gorzkie duszkiem
Wyjdziemy stąd z pełnym brzuszkiem
Żarcie na stół
Zalejcie kieliszka mi pół

Widziały oczy me jak byłaś pod trzepakiem
Jak rozmawiałaś z jakimś przystojnym chłopakiem
Chciałem dziewczyno, byś była tą na świecie jedyną,
A ty przyjęłaś moje kwiaty z głupią miną

Popatrz, leci ptaszek
Może on w swej wolności, poznał istotę miłości
Popatrz dalej, obsrał daszek
Widać gdy go coś dręczy, to się chłopak z tym nie męczy, chciałbym tak...

Przytul mnie staszek, ja ryczę..
Ryczę bo smutno mi tak...

Każdy żyje w swoim łajnie
Lecz i tak może być fajnie,
Polejcie wino
Humor mnie nie minął
Wypijem co gorzkie duszkiem
Wyjdziemy stąd z pełnym brzuszkiem
Żarcie na stół
Zalejcie kieliszka mi pół

La la la lalala...

Pássaro

"Lembre-se, filho, mulher é só uma eterna dor de cabeça,
Você poderia fazer algo mais útil ao invés de correr atrás dessa garota.
Entende o que eu tô te dizendo?"

"Entendo, pai."

"Acho que não."

O padre José diz que você tem olhos muito bonitos,
Que qualquer coisa não pode te encantar.
No meu corpo modesto, não há espaço pra muitas exibições,
Mas às vezes vale a pena agir com mais ousadia.

Olha, um passarinho voando.
Talvez ele, em sua liberdade, conheça a essência do amor.
Olha mais longe, cagou no telhado.
Dá pra ver que quando algo o incomoda, o garoto não se estressa, eu queria assim...

Me abraça, Staszek, eu tô chorando...
Chorando porque tô triste assim...

Cada um vive na sua própria merda,
Mas mesmo assim pode ser legal,
Sirvam vinho,
Meu humor não foi embora.
Vou beber o que é amargo de uma vez,
Vamos sair daqui com a barriga cheia,
Comida na mesa,
Enche meu copo, por favor.

Meus olhos viram você debaixo do varal,
Como você conversava com algum garoto bonito.
Eu queria, garota, que você fosse a única no mundo,
E você aceitou minhas flores com uma cara de boba.

Olha, um passarinho voando.
Talvez ele, em sua liberdade, conheça a essência do amor.
Olha mais longe, cagou no telhado.
Dá pra ver que quando algo o incomoda, o garoto não se estressa, eu queria assim...

Me abraça, Staszek, eu tô chorando...
Chorando porque tô triste assim...

Cada um vive na sua própria merda,
Mas mesmo assim pode ser legal,
Sirvam vinho,
Meu humor não foi embora.
Vou beber o que é amargo de uma vez,
Vamos sair daqui com a barriga cheia,
Comida na mesa,
Enche meu copo, por favor.

La la la lalala..."

Composição: