zaburzenia percepcji
Zamykam oczy, po czym idę jak na falochronie
Staję się alegorią myśli, choć rozsądek tonie
Skrywam upadki pięknych ludzi, nasze paranoje
Od paru lat, długich lat studiuję anatomię
Gdybyś nim była, tylko moment, przeładuj naboje
Szlachetny kawałek metalu wbity między zwoje
Proponują, żebym siadał, dziękuję, postoję
Mam głowę bliżej, nim mam bliżej Ciebie, ja pierdolę
Milion powodów, zarwanych nocy, łez na pościeli, to jak narkotyk
Co biorę tylko kiedy muszę, czyli w każdej chwili
Ogród i basen i twój uśmiech na tle nowej willi
Senne marzenia nigdy nie znikną
Czuję twój oddech jak rzeczywistość
Przez chwilę byłem taki, jaki wcale być nie chciałem
Pani jeziora przypomina, jej zdejmuję tiarę
Drogie hotele, podmiejskie skłoty
Faza euforii, łez pełne oczy
I uciekamy, jakby atom poganiał do schronu
To zmienia obraz tak, jak miraż na tafli betonu
Ja zimny od blasku księżyca, wy spaleni słońcem
Stałem się tak obojętny, odkąd witałem się z końcem
Kiedy ja mówię, że widzę, wy tylko patrzycie
Mamy tu sporą różnicę, bo ja żyję już na kredycie
Odkąd zacząłem oglądać te piękne z drogi widoki
Druga godzina i meta, i meta, i stawiam swe kroki
Te całe płyty, epopeje to moje granice
Historie, gdzie staję najwyżej, chociaż byłem wice
Wyszyte bliznami na ciele jak na gobelinie
Błędy i próby, próby, błędy, jestem Arlekinem
Chciałem być Bogiem na zmianie nocnej
Aniołem śmierci tylko na wiosnę
Ale straciłem panowanie nad swoim wymiarem
Składali ręce do modlitwy, gdy ja z nim gadałem
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Śmierć miała wygrać za drugim, ja czekam na trzeci
Ja ciągle czekam na trzeci
Perturbações da Percepção
Fecho os olhos, depois ando como se estivesse em um quebra-mar
Me torno uma alegoria de pensamentos, enquanto a razão afunda
Escondo as quedas de pessoas lindas, nossas paranoias
Há anos, longos anos, estudo anatomia
Se você fosse, só por um momento, recarregue as balas
Um nobre pedaço de metal cravado entre os neurônios
Eles sugerem que eu sente, obrigado, vou ficar em pé
Tenho a cabeça mais perto, antes de ter você, que se dane
Milhões de motivos, noites sem dormir, lágrimas no travesseiro, é como uma droga
Que eu uso só quando preciso, ou seja, a todo momento
Um jardim e uma piscina e seu sorriso em frente a uma nova mansão
Sonhos lúcidos nunca vão desaparecer
Sinto sua respiração como a realidade
Por um momento fui quem não queria ser
A dama do lago me lembra, tiro sua tiara
Hotéis caros, ocupações suburbanas
Fase de euforia, olhos cheios de lágrimas
E fugimos, como se o átomo nos empurrasse para o abrigo
Isso muda a imagem como um miragem na superfície de concreto
Eu frio sob o brilho da lua, vocês queimados pelo sol
Fiquei tão indiferente desde que cumprimentei o fim
Quando eu digo que vejo, vocês só olham
Temos uma grande diferença, porque eu já vivo no crédito
Desde que comecei a observar essas belas paisagens da estrada
Duas da manhã e a meta, e a meta, e coloco meus passos
Esses álbuns, epopeias, são meus limites
Histórias onde eu fico no topo, mesmo sendo vice
Bordadas com cicatrizes no corpo como em um tapeçaria
Erros e tentativas, tentativas, erros, sou um Arlequim
Queria ser Deus na mudança da noite
Um anjo da morte só na primavera
Mas perdi o controle sobre minha dimensão
Juntaram as mãos para rezar, enquanto eu conversava com ele
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
A morte deveria vencer na segunda, eu espero pela terceira
Eu ainda estou esperando pela terceira