395px

Pulmões

Lör

płuca

Chcę się pobawić w dom
Podłączę wodę i prąd
Jeżeli też chcesz, zrobię Ci miejsce
To nie daleko stąd
Skręcę kuchenny stół
Przekroję siebie na pół
Lepszą połowę zostawię przy Tobie
A drugą schowam tu

Ostatnio zwróciłam się do siebie
Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem co u mnie
Dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie, częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha
Wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha
Wskażę, że dokładnie tutaj

Pachnie dziś tak, jak Ty
Jak papierosowy dym
Kupiłam paczkę, palę i kaszlę
To nie pasuje mi
Cokolwiek powiesz tym
Rozdrapiesz mnie, aż do krwi
Nie patrz mi w oczy, nie patrz mi w oczy
O Boże tak mi wstyd

Ostatnio zwróciłam się do siebie
Twoim imieniem
To okrutne i smutne, że nie wiem co u mnie
Dopóki nie ma Cię
I choć wolałabym nie, częściowo składam się z Ciebie
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha
Wskażę na Twoje płuca
Jeśli zapytasz mnie dzisiaj, jak się oddycha
Wskażę, że dokładnie tutaj

Znów nad ranem zrywasz dach
(Szarpiesz mnie)
I szarpiesz mnie za pamięć, gdy próbuję spać
(Gdy nic nie stracę)
Gdy nic nie stracę, łatwiej nie wymagać nic
(Gdy nic nie znaczę)
Gdy nic nie znaczę, łatwiej nie zostawać kimś

Pulmões

Quero brincar de casinha
Vou ligar água e luz
Se você também quiser, faço um espaço pra você
Não tá longe daqui
Vou virar a mesa da cozinha
Vou me cortar ao meio
Deixo a melhor metade com você
E a outra eu escondo aqui

Ultimamente, tenho me chamado
Pelo seu nome
É cruel e triste não saber como estou
Enquanto você não tá aqui
E mesmo que eu preferisse não, parte de mim é você
Se você me perguntar hoje como se respira
Vou apontar pros seus pulmões
Se você me perguntar hoje como se respira
Vou mostrar que é bem aqui

Hoje tá cheirando como você
Como fumaça de cigarro
Comprei um maço, fumo e tossi
Isso não combina comigo
Qualquer coisa que você disser
Vai me ferir até sangrar
Não olhe nos meus olhos, não olhe nos meus olhos
Ai, Deus, que vergonha

Ultimamente, tenho me chamado
Pelo seu nome
É cruel e triste não saber como estou
Enquanto você não tá aqui
E mesmo que eu preferisse não, parte de mim é você
Se você me perguntar hoje como se respira
Vou apontar pros seus pulmões
Se você me perguntar hoje como se respira
Vou mostrar que é bem aqui

De novo de manhã você arranca o telhado
(Você me puxa)
E me puxa pela memória, enquanto tento dormir
(Quando não perco nada)
Quando não perco nada, é mais fácil não querer nada
(Quando não significo nada)
Quando não significo nada, é mais fácil não ser ninguém

Composição: Julia Skiba / Paulina Sumera