395px

PARA MIM (feat. Avi)

Louis Villain

TO MY (feat. Avi)

Mam za sobą tryptyk i drugie solo
Odkrywałem na nich przed Wami blizny, które już nie bolą
Straciłem kilku bliskich, bliski, by zawisł nekrolog
A Ty myślisz, że myślę, co te pizdy o mnie pierdolą?
Dostałem nieraz w mordę, ale dla mnie to nie wstyd
Wstyd to jest wtedy, gdy przestajesz się o swoje bić
Ja ciągle gonię sny, rzadziej ronię łzy
Ona pisze mi że tęskni, zanim zdążę od niej wyjść
To ten styl, który zgarnąłem z podwórek
My jesteśmy jak dziary, zostaniemy tu na dłużej
Sprawiłem mamie zawód, nieraz wykręciłem numer
Dzisiaj zawód to przez co, mamo wiem, czujesz dumę
Pytają czy przez to gryziе mnie sumienie?
Poza paroma bliznami, wiеsz, w sumie nie
Upadłem na deski, potem wbiłem na sam szczyt
Co zdarza się najlepszym, no a co dopiero mi

Bo to my
Oni za mną, a ja za nich
Jak walczymy to do końca, jak kochamy to bez granic
Tacy sami rodzimy się, umieramy
Żyjemy dla kilku rzeczy, dla których damy się zabić
Bo to my
Oni za mną, a ja za nich
Jak walczymy to do końca, jak kochamy to bez granic
Tacy sami rodzimy się, umieramy
Żyjemy dla kilku rzeczy, dla których damy się zabić
Bo to my

Tu po starym tylko długi się dziedziczy
Wolałem być pierwszy, no bo drugi się nie liczy
Nigdy nie chciałem jak moi rówieśnicy
W jakimś, kurwa, wyścigu uczestniczyć
Gdy kilku z nich kwitnie z nich na sankach
Rozgrywałem sprytnie tak jak Capablanca
Każdą kolejną partię
Czas mi mierzy Cartier
Masz tu starą gwardię, nie błaznów jak Depardieu
Ene due rabe, ja się zajmuję rapem
Na cztery tu jest napęd, a na pięć przybij grabę
Rozkwitam tak jak chaber, to nie kolejna z kapel [?]
Wszyscy gonią papier, szykujemy się na szaber
Znają barwę głosu i moustache
Udało się, mimo ciosów, mi ustać
Puść to ziomkom, nie pierdol o gustach
Lewym się ciągną, no to dawaj, bus pas

Bo to my
Oni za mną, a ja za nich
Jak walczymy to do końca, jak kochamy to bez granic
Tacy sami rodzimy się, umieramy
Żyjemy dla kilku rzeczy, dla których damy się zabić
Bo to my
Oni za mną, a ja za nich
Jak walczymy to do końca, jak kochamy to bez granic
Tacy sami rodzimy się, umieramy
Żyjemy dla kilku rzeczy, dla których damy się zabić
Bo to my

PARA MIM (feat. Avi)

Eu já passei por um triptico e um segundo solo
Descobri neles para vocês as cicatrizes que já não doem
Perdi alguns próximos, próximo, pra pendurar um obituário
E você acha que eu me importo com o que essas vadias falam de mim?
Já levei porrada, mas pra mim isso não é vergonha
Vergonha é quando você para de lutar pelo que é seu
Eu continuo correndo atrás dos sonhos, choro menos
Ela me manda mensagem dizendo que sente minha falta, antes de eu sair
Esse é o estilo que peguei das ruas
Nós somos como tatuagens, vamos ficar aqui por mais tempo
Deixei minha mãe decepcionada, já fiz algumas besteiras
Hoje a decepção é pelo que, mãe, eu sei que você se orgulha
Perguntam se isso me pesa na consciência?
Além de algumas cicatrizes, sabe, no fundo não
Caí no chão, depois subi ao topo
O que acontece com os melhores, e imagina comigo

Porque somos nós
Eles atrás de mim, e eu por eles
Quando lutamos, é até o fim, quando amamos, é sem limites
Nascemos iguais, morremos iguais
Vivemos por algumas coisas, por que nos deixaríamos matar
Porque somos nós
Eles atrás de mim, e eu por eles
Quando lutamos, é até o fim, quando amamos, é sem limites
Nascemos iguais, morremos iguais
Vivemos por algumas coisas, por que nos deixaríamos matar
Porque somos nós

Aqui, do jeito antigo, só se herda a dívida
Eu preferia ser o primeiro, porque o segundo não conta
Nunca quis, como meus colegas
Participar de alguma, porra, corrida
Enquanto alguns deles brilham, eu sigo firme
Jogo com astúcia como Capablanca
Cada nova partida
O tempo é medido por Cartier
Aqui tem a velha guarda, não palhaços como Depardieu
Ene due rabe, eu cuido do rap
Na quatro é potência, e na cinco, dá um high five
Floresço como um azulzinho, não é mais uma banda [?]
Todos correm atrás de grana, nos preparamos para a pilhagem
Conhecem a cor da voz e o bigode
Consegui, apesar dos golpes, me manter de pé
Manda isso pros manos, não fala de gosto
Os esquerdistas se arrastam, então vai, busão na pista

Porque somos nós
Eles atrás de mim, e eu por eles
Quando lutamos, é até o fim, quando amamos, é sem limites
Nascemos iguais, morremos iguais
Vivemos por algumas coisas, por que nos deixaríamos matar
Porque somos nós
Eles atrás de mim, e eu por eles
Quando lutamos, é até o fim, quando amamos, é sem limites
Nascemos iguais, morremos iguais
Vivemos por algumas coisas, por que nos deixaríamos matar
Porque somos nós