395px

Depressão do Rapper

Peja

Depresja Rappera

Trzask w drzwi, klucze w zamkach, czwarty hak,
poœpiech na dó³ by pokazaæ siê dziœ œwiatu
na podwórku od wariatów na wejœciu s³yszê "ratuj!"
oczekuj¹ drobniaków, mam tylko kartê z pinem
i dyche w papie¿aku, odpalam to co mam, marszo-bieg do bankomatu
Pod sklepem widzê zwadê, ZK dwóch z Szamaków
w g³owiê koncert mam Kraków, wokale u Donia
jakiœ chuj do skurwienia umow¹ chcia³ przekonaæ
telefony wykonam, lista po³¹czeñ spora
Rycha codzienna zmora, Internet czeka poczta
myœlê ile mo¿na kiedy relaks odskocznia
jeszcze nie teraz, menad¿men mnie wykoñczy
skurwia³y serwer z netem nie mogê siê po³¹czyæ
wreszcie jest, wklepne has³o mam zaliczkê na jas³o
puszczam raider techniczny na ten koncert i fiasko
kolejny b³¹d na stronie, przez zêby cedzê bluzgi
zaciskam piêœci w d³onie, dobra zrobiê to póŸniej
bo na spotkanie wa¿ne nie mogê siê spóŸniæ
za 5 minut 13-sta jest ciasno w centrum miasta
pora biznes lunchu, skoñczê bêdzie z 17-sta
mam swój ma³y stolik, ma³y browar nie zaszkodzi
nie jestem alkoholik mimo ze siê powodzi
wreszcie wchodzi promotor z twarzy podobny do nikogo
na¿re siê na moje konto, ze mam klasê siê dziwi
jest amatorem, nie posiada swego CV
raczej mu nie ufam weŸ polowe wyp³aæ z góry
reszta to small talki, wiesz o pogodzie bzdury
do widzenia koñczê goœcia, teraz pani redaktorka
chce znaæ kulisy pracy, ja obcinam jej ty³ek
który z gracja prezentuje, poszukuj¹c dyktafonu
raczej siê rozczaruje, parê s³ów do mikrofonu
ile z rapem? Czemu hip hop? dlaczego wogle wysz³o?
bana³y to wszystko, cos tam gadam, wodze wzrokiem
ona noga na nogê, myœlê Rychu ty œwinio,
ona zlizuje z warg zmys³owo piankê z cappuccino
odmulam z ta dziewczyna, ju¿ dziœ raczej nic nie zdzia³am
zostawiê wizytówkê, wywiad bêdê poprawia³
ciê¿kie Zycie rapiera, tak mam kurwa pracy nawal
a depresja rapera w tym temacie to nie bana³

Mój rap to ma profesja przez ten rap wielka presja
Wielka depresja wiêksza ni¿ u DMX'a
Oto ma kwestia nie daæ siê usun¹æ w cieñ
Wkurwiony na depresje, kolejny szalony dzieñ!

Mój rap to ma profesja przez ten rap wielka presja
Wielka depresja wiêksza ni¿ u DMX'a
Oto ma kwestia nie daæ siê usun¹æ w cieñ
Wkurwiony na depresje, kolejny szalony dzieñ!

Kilka godzin mi zlecia³o szybko jak moment chwila
drugie danie o tej porze wiadomo kasa mija
jestem tu codziennie czêsto jemy to co chcemy
w lokalu ex wydawca wyp³aca nam tantiemy
odbiór kwitujemy, swój procent zwija Darek
wsiada do passata i tyle go widzia³em
nie lubiê takich dni a to dopiero poniedzia³ek
z tego wszystkiego o si³owni zapomnia³em
skocze tam wieczorem jeœli w ogóle siê wyrobie
dziœ nie bêdzie przyjemnoœci poza tym ze cos zarobiê
znów chwile na powietrzu o znajomy szamanko
jak leci powolutku idê sprawdziæ przelew w banku
legendy ju¿ kr¹¿¹ o tym jakie mam saldo
coœ w koñcu trzeba zrobiæ by nie upaœæ znów na dno
WuBeK kolejka gor¹co wymiêkam
Pani od kredytów ¿yczliwie na mnie zerka
ka¿da sekunda zw³oki to dla Ryszarda mêka
jeszcze 3 lata temu to nie realna scenka
wreszcie jest moja kolej, dzwoni ?Budy?
„WeŸ to olej!" nie mogê to eliksir na tym stracimy wszyscy
zaraz mnie szczyœci przez te interesy
w pogoni dla korzyœci przezywamy nowe stresy
wychodzê za³atwione radio taxi dzwonie
smsy jak szalone, jeden po drugim lec¹
a trzeci telefon alarmem przypomina
¿e pan gwiazdor na fochu ma wizytê u fryzjera
kurwa afera czas robiæ siê na bóstwo
w lusterka auta zerkam rzeczywiœcie lecz za póŸno
I ¿yciowy dramat w chorej g³owie siê zaczyna
gdy ³apie siê na tym ze wolnego czasu nie mam
przed siódm¹ a ju¿ ziewam czas zmieniæ okolice
w taryfie hajs liczê przy popowej muzyce
Power play'owym hicie z wytwórni UMC
Pan zmieni mi te stacje nie chce s³uchaæ gówna wiêcej
dowozi mnie na miejsce przeznaczenia tu wysiadam
tak klient godowy to za kurs na razie spadam!

Mój rap to ma profesja przez ten rap wielka presja
Wielka depresja wiêksza ni¿ u DMX'a
Oto ma kwestia nie daæ siê usun¹æ w cieñ
Wkurwiony na depresje, kolejny szalony dzieñ!

Mój rap to ma profesja przez ten rap wielka presja
Wielka depresja wiêksza ni¿ u DMX'a
Oto ma kwestia nie daæ siê usun¹æ w cieñ
Wkurwiony na depresje, kolejny szalony dzieñ!

Tu na swoich starych œmieciach, cz³ek ma chwile na oddech
zrobiê tu zakupy, Je¿yce najwygodniej,
kosmetyki, lewiatan koszul w Sun secie,
na wagê w ³odzi wiecie pleh bielizna w komplecie
o 3 najgorzej, ludzie wracaj¹ z cyrki
wrzucam kamufla¿ proforma dla zmy³ki
zyskam wiêcej czasu gdy oleje dwa spotkania
siedzê w perfumerii, testy z Deulche Gabanata
ale kana³ takie ¿ycie to bana³,
chce do kina, do parku, na ³awkê tak bym gada³,
z ch³opakami nic nie robi³ tak jak kiedyœ
jeszcze nie dawno w czasie klepania biedy
a tu ¿ycie chce mnie zmieniæ o tym kolejny tekst
zasz³a nie oczekiwana dla Rycha zmiana miejsc
dzwoni ktoœ z TVN-u czy siê pisze na rozmowê?
tylko siê uœmiecham, musi prze³kn¹æ odmowê
jaka gala w Sheratonie a w jakim charakterze?
¯e niby jestem trendy Pani mówi to szczerze
olewam takie spêdy w sens idei nie wierzê
zreszt¹ tego dnia mam koncert, nie chodzi pieni¹dze
tam ludzie czekaj¹ i dla mnie to proste
znów ktoœ na linii s³yszê ciep³y damski glos
mo¿na siê rozmarzyæ, ona cala noc i szlos
na ziemie zejdŸ bo tu lipa jest akurat
laska z telefonii nie zap³acona faktura
i tak co chwila, stale ktoœ coœ zwariowa³em
marze by chenezi siê najebaæ w karnawale
uciec choæ na moment od ¿ycia które nie zwalnia
têpa które powoduje niez³y rozgardiasz!

Depressão do Rapper

Barulho na porta, chaves na fechadura, quarto gancho,
subo correndo pra me mostrar pro mundo hoje
na rua dos malucos ouço "socorro!"
espero uns trocados, só tenho um cartão com PIN
e uma nota de dez no papel, acendo o que tenho, marcha-corrida pro caixa eletrônico
Na loja vejo confusão, ZK de dois de Szamaków
na cabeça um show em Cracóvia, vocais com Donia
algum idiota queria me convencer com um contrato
faço as ligações, a lista de chamadas é grande
A rotina do Rycha é um pesadelo, a internet espera a mensagem
penso quanto tempo dá pra relaxar, uma escapada
não agora, o empresário vai me acabar
servidor merdoso com a internet não consigo me conectar
finalmente tá lá, digito a senha, tenho adiantamento pro Natal
solto um raider técnico pra esse show e fiasco
mais um erro na página, entre os dentes filtro os xingamentos
aperto os punhos na mão, beleza, faço isso depois
porque não posso me atrasar pra uma reunião importante
em 5 minutos é 13 horas, tá lotado no centro da cidade
hora do almoço de negócios, vou terminar por volta das 17
tenho minha mesinha, uma cervejinha não faz mal
não sou alcoólatra, mesmo que a vida esteja boa
finalmente entra o promoter, cara que não parece com ninguém
se espanta com minha conta, achando que tenho classe
é amador, não tem seu próprio CV
não confio muito, melhor pagar metade adiantado
o resto é conversa fiada, sabe sobre o tempo, besteiras
adeus, termino com o cara, agora é a vez da editora
quer saber os bastidores do trabalho, eu corto o papo
que ela apresenta com graça, procurando o gravador
provavelmente vai se decepcionar, algumas palavras pro microfone
quanto tem a ver com rap? Por que hip hop? por que saiu?
banais tudo isso, falo alguma coisa, olho em volta
ela com a perna cruzada, penso Rychu, seu porco,
elas lambem os lábios sensualmente, a espuma do cappuccino
me desconcentro com essa garota, hoje não vou fazer nada
deixo meu cartão, a entrevista vou corrigir
vida dura de rapper, sim, tô cheio de trabalho
e a depressão do rapper nesse assunto não é banal

Meu rap é minha profissão, por causa desse rap, uma grande pressão
Uma grande depressão, maior que a do DMX
Aqui está minha questão, não deixar se apagar na sombra
Puto com a depressão, mais um dia maluco!

Meu rap é minha profissão, por causa desse rap, uma grande pressão
Uma grande depressão, maior que a do DMX
Aqui está minha questão, não deixar se apagar na sombra
Puto com a depressão, mais um dia maluco!

Algumas horas passaram rápido como um momento
o segundo prato nessa hora, já sabe, a grana vai embora
estou aqui todo dia, muitas vezes comemos o que queremos
no local, ex-editor nos paga os royalties
confirmamos a entrega, Darek embolsa sua parte
entra no passat e foi isso que vi dele
não gosto de dias assim e isso é só segunda-feira
com tudo isso, esqueci da academia
vou lá à noite, se eu conseguir
hoje não vai ter prazer, além de ganhar alguma grana
mais um momento ao ar livre, um conhecido lanche
como vai, devagar, vou checar a transferência no banco
já rolam lendas sobre meu saldo
preciso fazer algo pra não cair de novo no fundo
WuBeK, fila quente, tô suando
A mulher do crédito me olha gentilmente
cada segundo de atraso é um tormento pro Ryszard
três anos atrás isso não era uma cena real
finalmente é minha vez, toca o telefone, "Budy"
"Deixa isso pra lá!" não posso, é um elixir, vamos perder todos
logo vou me orgulhar por causa desses negócios
na corrida por lucro, vivemos novos estresses
saio, tá tudo resolvido, chamo um táxi
mensagens como loucas, uma após a outra
e o terceiro telefone, um alarme me lembra
que o astro tá de birra, tem visita no cabeleireiro
caraca, que confusão, hora de se fazer de deus
olho no espelho do carro, realmente, mas é tarde demais
E o drama da vida começa na cabeça doente
quando percebo que não tenho tempo livre
antes das sete já estou bocejando, hora de mudar de ares
na corrida, contando grana ao som de música pop
com um hit da gravadora UMC
"Senhor, muda essa estação, não quero ouvir mais merda"
me leva ao destino, aqui eu desço
então, cliente, por enquanto, tô fora!

Meu rap é minha profissão, por causa desse rap, uma grande pressão
Uma grande depressão, maior que a do DMX
Aqui está minha questão, não deixar se apagar na sombra
Puto com a depressão, mais um dia maluco!

Meu rap é minha profissão, por causa desse rap, uma grande pressão
Uma grande depressão, maior que a do DMX
Aqui está minha questão, não deixar se apagar na sombra
Puto com a depressão, mais um dia maluco!

Aqui, nas minhas velhas tralhas, tenho um momento pra respirar
vou fazer compras aqui, Jeżyce é o mais confortável,
cosméticos, Lech, camisas no Sun Set,
peso na balança, sabe, roupa íntima em conjunto
três é o pior, as pessoas voltam do circo
jogo camuflagem, pro forma, pra despistar
ganho mais tempo se eu cancelar duas reuniões
estou na perfumaria, testando com Deulche Gabanata
mas canal, essa vida é banal,
quero ir ao cinema, ao parque, sentar no banco e conversar,
com os caras, não fazer nada como antes
não faz muito tempo, durante a pobreza
e aqui a vida quer me mudar, sobre isso, mais um texto
uma mudança inesperada pro Rychu
alguém liga da TVN, se quero uma entrevista?
só sorrio, tem que engolir a recusa
que gala no Sheraton e em que caráter?
que supostamente sou trendy, a senhora diz isso sinceramente
não ligo pra essas festas, no sentido da ideia, não acredito
além disso, hoje tenho show, não é sobre dinheiro
lá as pessoas esperam e pra mim é simples
de novo alguém na linha, ouço uma voz feminina calorosa
pode-se sonhar, ela a noite toda e eu
desça à terra, porque aqui tá uma merda
moça da telefonia, fatura não paga
e assim a cada momento, sempre alguém enlouqueceu
sonho em me embriagar no carnaval
fugir, mesmo que por um momento, da vida que não desacelera
essa pressão que causa uma bagunça!

Composição: