395px

Eu Odeio Sua Geração

Pidżama Porno

Nienawidzę Twojej Generacji

Jak ja nienawidzę Twojej generacji
Twoja generacja chora od przemocy
Twoja generacja przekleństwo fryzjerów
Speedy i tłuste oczy

Jak ja nienawidzę Twojej generacji
Zwykła nienawiść dymi wam z dyni
Młodzi policjanci, młodzi kibice
Kretyni kontra kretyni

Rock,N,Roll umarł
Rock jest martwy stary
Po co kończysz to piwo
Masz karabin zamiast gitary
A ja kieszenie pełne czereśni
Hej hej jak nazywa się Twój Bóg
Na imię ma zgiełk
Przypadek czy przepaść
Hej Twój Bóg
Dziwny twór o twarzach
Stwór monstrum
Z cybernetycznego nieba

Jest takie miejsce na każdej mapie
Nie znajdę tu szczęścia nie szukam zwady
Chłopaki stąd zwykle idą do pierdla
Dziewczyny na autostrady

Za dużo się modlisz, dużo czytasz wierszy
Na środku drogi i nie na szczycie
Nigdy ostatni nigdy pierwszy
Hej to chyba śni ci się życie

Rock,N,Roll umarł ...

Nie wyjdę dziś z tobą baby na tekno
Nie pójdę z tobą pod rękę po molo
Nigdy w życiu nie pokocham dziewczyny,
Która słucha disco polo

Twoja ignorancja czy moja pycha
Sam już tego dobrze nie wiem
W nazwisku niesympatyczna ryba
Prześladuje mnie z bladym drzewem

Rock,N,Roll umarł ...

Eu Odeio Sua Geração

Como eu odeio sua geração
Sua geração doente de violência
Sua geração, maldição dos cabeleireiros
Olhos rápidos e gordos

Como eu odeio sua geração
A simples raiva fuma na sua cabeça
Policiais jovens, torcedores jovens
Idiotas contra idiotas

Rock, N, Roll morreu
O rock está morto, meu velho
Pra que você termina essa cerveja
Tem um fuzil em vez de uma guitarra
E eu com os bolsos cheios de cerejas
Ei, ei, como se chama seu Deus?
Tem um grito no nome
Acaso ou abismo
Ei, seu Deus
Estranha criatura de rostos
Monstro criado
Do céu cibernético

Há um lugar em cada mapa
Não vou encontrar felicidade, não busco briga
Os caras daqui geralmente vão pra cadeia
As garotas vão pra estrada

Você reza demais, lê muitos poemas
No meio da rua e não no topo
Nunca o último, nunca o primeiro
Ei, isso deve ser um sonho na sua vida

Rock, N, Roll morreu...

Não vou sair hoje com você, baby, pra um techno
Não vou andar com você de braço dado pelo calçadão
Nunca na vida vou amar uma garota
Que escuta disco polo

Sua ignorância ou meu orgulho
Eu já não sei bem
No sobrenome, um peixe antipático
Vai me assombrar com uma árvore pálida

Rock, N, Roll morreu...

Composição: