395px

Entre o Preto e o Vermelho

Pidżama Porno

Między Czarnym I Czerwonym

Pełen talerz, mówisz pełen brzuch
Cały jesteś - mówisz pełen
Jest takie miejsce w kiblu na Starym
Gdzie rym ma kres
Kończą się wagary
Nie znam wielu co kończyli na czczo
Nie mogli złapać szczęścia paszczą
Północ. Mgła przytula się łatwo
Czerwone manto
Trumna z Sąsiadką
Odkrywam w sobie nieśmiałą świadomość że
Życie mi coraz prędzej ucieka
Pada deszcz. Ja mimo to częściej zerkam ku górze
Wtedy ulatnia się ze mnie poeta

Między czarnym i czerwonym
Nie sposób czuć się dobrze
Między czarnym i czerwonym
Bardziej kurczy się ma postać
Jednak nie strzelę sobie w łeb
Nie skoczę w dół z wieżowca
Między czarnym i czerwonym
Będę odwracał łeb do słońca
Ostatnią resztką sił do samego końca

Znam i śpiewam swoją pieśń
Pojawia się tu całkiem inny ktoś
I jeden z nas mówi: Tu się chyba nic nie zmienia
Znam tę twarz
Twarz która zanieczyszcza mury
Zgadnij który z nas cierpi na kompleks dziury
Widzę kilku gości w czerni
Nieomylni pewni i pazerni
Gawiedź u ich stóp wegetuje czerstwo
Pociągi stąd do wieczności omijają nasze stacje
Choć dziś krzyże wiszą niżej
Fermentują się frustracje

Między czarnym i czerwonym...

Odkrywam w sobie nieśmiałą świadomość że
Życie mi prędzej ucieka
Pada deszcz
Ja mimo to częściej zerkam ku górze
Niczym święty Tomasz
Jestem krzywym głosem w chórze
Już chyba północ
Mgła przytula się łatwo
Nie czuję się pewnie kiedy gaśnie światło
Mieszają się słowa i muzyki
Przylepiam nos do szyby
Chrystus w dziurawym ortalionie
Czekam kiedy powie:
Jesteś mgłą
Stań na peronie
Znajdę tobie miejsce w wagonie

Entre o Preto e o Vermelho

Prato cheio, você diz barriga cheia
Você é tudo - diz que tá cheio
Tem um lugar no banheiro do velho
Onde a rima tem fim
As aulas acabam
Não conheço muitos que terminaram de estômago vazio
Não conseguiram pegar a sorte com a boca
Meia-noite. A névoa se abraça fácil
Um tapa vermelho
Caixão com a vizinha
Descubro em mim uma consciência tímida que
A vida tá escapando mais rápido
Cai a chuva. Mesmo assim, olho mais pra cima
Então o poeta se esvai de mim

Entre o preto e o vermelho
É impossível se sentir bem
Entre o preto e o vermelho
Minha forma tá se encolhendo
Mas não vou me dar um tiro na cabeça
Não vou pular do alto do prédio
Entre o preto e o vermelho
Vou virar a cabeça pro sol
Com o último resto de força até o fim

Conheço e canto minha canção
Aparece aqui alguém bem diferente
E um de nós diz: Aqui nada muda
Reconheço esse rosto
Rosto que suja as paredes
Adivinha qual de nós sofre com o complexo do buraco
Vejo alguns caras de preto
Infalíveis, certos e gananciosos
A multidão aos pés deles vegeta
Os trens daqui pra eternidade ignoram nossas estações
Embora hoje as cruzes estejam mais baixas
As frustrações fermentam

Entre o preto e o vermelho...

Descubro em mim uma consciência tímida que
A vida tá escapando mais rápido
Cai a chuva
Mesmo assim, olho mais pra cima
Como Santo Tomás
Sou a voz torta no coro
Já deve ser meia-noite
A névoa se abraça fácil
Não me sinto seguro quando a luz se apaga
As palavras e a música se misturam
Aperto o nariz no vidro
Cristo em um anorak furado
Espero quando ele disser:
Você é a névoa
Fique na plataforma
Vou te arranjar um lugar no vagão