395px

Blues de Dezembro sobre Bucareste

Pidżama Porno

Grudniowy Blues O Bukareszcie

Pamiętam był 22 grudzień
Krótko po drugiej włączyłem gałką radio
Na chwilę zatrzymał się czas
To w co nie wierzyłem stało się możliwe

I jeszcze ta noc
Tak inna od tamtych nocy
Noc podczas której zasnąć strach
Na sekundę zmrużyć oczy
Ciągle żywe barykady wypełniają przestrzeń nieba
Patrzą w oczy lufom dział
Czując ich oddech

Nazajutrz był 23 grudzień
Nic nie było pewne jeszcze
Pijany gniew przez ból wykrzykiwał pieśń
Grudniowy blues o Bukareszcie
Pieśń co łamie strach
Wyważa drzwi kuloodpornych Dacii
Pieśń co daje bunt i rodzi się z sumienia
że tak długo mogły kwitnąć kwiaty
Sadzone ręką więźnia

Powoli kończy się noc, łagodnieje sztorm
Lecz są kłopoty z brzaskiem
Najważniejsze jest to że gad już połknął jad
Szczurze łby odpadają z trzaskiem
Zaczynał się 90 rok
Piłem piwo ze ślepym szewcem
Silną dłonią złapał za mój kark
I prosił bym zaśpiewał jeszcze
Grudniowy blues o Bukareszcie

Blues de Dezembro sobre Bucareste

Lembro que era 22 de dezembro
Pouco depois da segunda, liguei o rádio
Por um momento, o tempo parou
O que eu não acreditava se tornou possível

E ainda aquela noite
Tão diferente das outras noites
A noite em que o medo adormeceu
Por um segundo, fechei os olhos
Barricadas vivas preenchem o espaço do céu
Olhando nos olhos dos canhões
Sentindo sua respiração

No dia seguinte era 23 de dezembro
Nada ainda era certo
A raiva embriagada gritava pela dor
Blues de dezembro sobre Bucareste
Uma canção que quebra o medo
Arrombando as portas da Dacia à prova de balas
Uma canção que traz rebeldia e nasce da consciência
Que flores poderiam florescer por tanto tempo
Plantadas à mão, como cerejas

A noite está acabando, a tempestade amaina
Mas há problemas com o amanhecer
O mais importante é que a cobra já quebrou o veneno
Ratos estão caindo com estalos
Começava o ano 90
Eu bebia cerveja com um sapateiro cego
Ele agarrou meu pescoço com força
E pediu para eu cantar mais uma vez
Blues de dezembro sobre Bucareste