Dnia 15-go Sierpnia
Dnia piętnastego sierpnia
Nad morzem szalał sztorm
I w Gdyni się pojawił
Marynarz nie z tych stron
On był jak heban czarny
A ona była z gór
Spotkali się w Sopocie
Dał jej paciorków sznur
Dnia dwudziestego sierpnia
Wciąż morze burzy się
Lecz oni spacerują
Na plaży pośród mew
Ona w niego wpatrzona
A on wtulony w nią
Nie była zawstydzona
Gdy w parku posiadł ja
Dnia trzydziestego sierpnia
Zakończył się już sztorm
On czule się pożegnał
Kiwi częstując ja
I turnus się zakończył
Wróciła więc do gór
Parę miesięcy później
Był na wsi wielki szum
Dia 15 de Agosto
No dia quinze de agosto
Um tempesta rolava no mar
E em Gdynia apareceu
Um marinheiro que não era daqui
Ele era como ébano negro
E ela era das montanhas
Se encontraram em Sopot
Ele deu a ela um colar de contas
No dia vinte de agosto
O mar ainda estava agitado
Mas eles passeavam
Na praia entre as gaivotas
Ela o olhava fixamente
E ele se aninhava nela
Ela não estava envergonhada
Quando no parque ele a pegou
No dia trinta de agosto
A tempestade já tinha acabado
Ele se despediu carinhosamente
Oferecendo kiwi a ela
E o período terminou
Então ela voltou para as montanhas
Alguns meses depois
Havia um grande alvoroço no campo