395px

Satine

Quo Vadis

Satine

Stoję na samej krawędzi ziemi
Otchłani dumnie spoglądam w oczy
Zbieram w sobie tyle odwagi
By jeszcze raz zaryzykować i skoczyć

Głęboka zieleń Twych uroczych oczu
Hipnotyzuje, zachęca i kusi
Chcę w nich bez pamięci utonąć
Pewnie ostatni raz dać się skusić
Chcę pocałować swoje odbicie
W zwierciadle Twojej duszy
Chcę dotykać Twoich włosów
Twym zapachem się odurzyć

Rydwan jak kometa mknie
Skuwa lodem w żyłach krew
Wykuci w płomieniach ziemi
Między piekłem i niebem uwięzieni
Pomiędzy słodkim i gorzkim wspomnieniem
Silnym ramieniem daje ukojenie
W jednej sekundzie łza szczęcia spada
W jednej sekundzie rodzi się obawa

Satine

Fico na beira da terra
Olhando orgulhosamente nos olhos
Reúno em mim tanta coragem
Pra arriscar mais uma vez e pular

A profundidade do verde dos teus olhos encantadores
Hipnotiza, seduz e atrai
Quero me afogar neles sem memória
Provavelmente a última vez que vou me deixar levar
Quero beijar meu reflexo
No espelho da tua alma
Quero tocar teus cabelos
E me embriagar com teu perfume

A carruagem como um cometa avança
Congela o sangue nas veias
Forjados nas chamas da terra
Entre o inferno e o céu, aprisionados
Entre a doce e amarga lembrança
Um braço forte traz alívio
Em um segundo, a felicidade despenca
Em um segundo, nasce o medo

Composição: