395px

Noites Sem Sono

WWO

Bezsenne noce

[Sokół, Jędker]
[Sokół]
Wstałem rano, przesłuchałem wszystkie płyty
Nie chce już jointów, myślę, Sokół co ty?
Dosyć mam już też pierdolonej telewizji
Chyba pójdę się przejść, choć jest 3 w nocy
(Zobacz, elegancko jest na ulicy)
Schodząc na dół wyjmuję ze skrzynki awizo
Kilka hele nowych zmor niesie gdzieś telewizor
Kinomani, oni we łbach mają kino
Jakaś babcia wiesza kartkę, że pudel jej zaginął
Miasto nocą i o to mi chodziło, odwiedziłbym, ale mieszka z rodziną
Już nie te czasy kiedy piwo o tej porze
W nocnym u sprzedawcy się kreśliło
Sie porobiło, praca, szkoła, zamułka z dziewczyną
Życia proza, niewielu w naszym wieku jest poza
Dla jednych zgroza, dla innych odwilż po mrozach
Trochę chłodno na ulicy, wśród nocnej ciszy
Robotnicy remontują tramwajowe tory
Słyszysz, na trzecim piętrze kobieta krzyczy
Ja nie chcę znać przyczyn
W śmietniku sztajmes szuka zdobyczy nie przejmując się niczym
Być zdrowym, mieć co jeść
Ja myślę, że bym poszedł gdzieś
Nocny Sokół, nie mogę spać, nie mogę znieść siedzenia w domu
Siadam, na podwórku z betonu
Bezsenna noc jak album Fu, miasta szum, tło cudzych snów
Dla mnie bezsenna noc znów

[Jędker]
Elo, noc, ciepło na dworze, powrót na dzielnicę
Ziomka odwożę, jeszcze chwilę tu pokrążę
Zostawiam samochód, zimne piwo, na boisko chód
Policyjnej syreny chłód z dala
Nie da chwili wytchnienia tym
Których bezsenność wiesz w kogo zmienia
Nie o tym tekst, to noc daje pretekst bym do domu wrócił później
Po chuj tam będę szedł jak i tak nie usnę
Myślę o sztuce, skąd wziąć kapustę by spełnić marzenia
Apetyt rośnie w miarę jedzenia
Na razie schody na boisku, skręt
Halo Ziemia, WuWuA denerwuje brak życia nocnego
Brak życzliwości pośród zgiełku ulicznego w tłumie
Kto nie widzi ten nie umie dobrze spojrzeć
Tyle rzeczy nocą można tutaj dostrzec

[Sokół]
Bezsenne noce, po ulicach chodzę
Na skraju krawężnika stoją jakieś stare proce
Tyle celnych strzałów, tyle błędnych ocen
Tylu skurwysynów stanęło na mojej drodze
Ja dalej idę (idę) jak Włodi za ciosem (za ciosem)
Prawdziwi Zet I Pe dzielili się ostatnim groszem
Dobry Boże, wierzę, że im pomożesz
Nie chodzi tu o video klipy w telewizorze
Nasze życie, nasz świat, nasze podłoże
Nasze błędy, rozlane browce na podłodze
Mistrzynie i kłody, madejowe łoże
Pozdrawiam obieżyświatów na hardkorze
Kiedyś może na żywo i w kolorze
Bezsenne noce, nie mogę zasnąć
Idąc myślę o tym, że pechowe jest to miasto
Nie chcę mówić, że przeklęte
Znicze i tablice pamiątkowe za każdym zakrętem
Każdy metr emanuje przekrętem
Krew każdego domu jest tu fundamentem
Wojna, powstanie i odbudowa jednym wielkim mantykiem
Ludzkie opętanie, choć nie jestem historykiem
Widzę, brudne ulice, prawie puste
Boże, chyba dziś nie usnę

Noites Sem Sono

[Sokół, Jędker]
[Sokół]
Acordei de manhã, ouvi todos os discos
Não quero mais fumar, pensando, Sokół, o que você tá fazendo?
Já tô de saco cheio dessa porra de televisão
Acho que vou dar uma volta, mesmo sendo 3 da manhã
(Veja, tá tranquilo na rua)
Descendo, pego um aviso na caixa de correio
Algumas novas pesadelos trazem a TV
Cinefilos, eles têm cinema na cabeça
Uma velha pendurou um cartaz dizendo que seu poodle sumiu
A cidade à noite, e era isso que eu queria, eu visitaria, mas mora com a família
Já não são mais os tempos de tomar uma cerveja a essa hora
Na loja de conveniência, a gente se encontrava
Agora é trabalho, escola, namoro com a mina
A vida é uma rotina, poucos na nossa idade estão fora
Para uns é um horror, para outros é um alívio depois do frio
Um pouco frio na rua, em meio ao silêncio da noite
Os trabalhadores estão consertando os trilhos do bonde
Você ouve, no terceiro andar uma mulher gritando
Eu não quero saber o porquê
No lixo, um cara procura por algo, sem se importar com nada
Estar saudável, ter o que comer
Eu pensei que ia sair pra algum lugar
Sokół noturno, não consigo dormir, não aguento ficar em casa
Me sento, no quintal de concreto
Noite sem sono como um álbum do Fu, o barulho da cidade, o fundo dos sonhos dos outros
Pra mim, noite sem sono de novo

[Jędker]
E aí, noite, calor lá fora, voltando pro bairro
Vou levar meu brother embora, só mais um tempinho aqui
Deixo o carro, uma cerveja gelada, caminho pro campo
O frio da sirene da polícia ao longe
Não dá um segundo de descanso pra quem
Sabe que a insônia muda quem você é
Não é sobre isso, a noite dá a desculpa pra eu voltar pra casa mais tarde
Pra que eu iria lá se não vou conseguir dormir mesmo?
Penso na arte, de onde tirar grana pra realizar os sonhos
A fome cresce na medida que como
Por enquanto, escadas no campo, atalho
Alô Terra, WuWuA tá irritado com a falta de vida noturna
Falta de gentileza no meio do barulho da rua na multidão
Quem não vê não sabe olhar direito
Tanta coisa que dá pra perceber à noite aqui

[Sokół]
Noites sem sono, andando pelas ruas
Na beira da calçada, algumas velhas pedras
Tantos tiros certeiros, tantas avaliações erradas
Tantos filhos da puta se colocaram no meu caminho
Eu sigo em frente (em frente) como o Włodi na batida (na batida)
Os verdadeiros Zet I Pe dividiam o último trocado
Bom Deus, eu creio que você vai ajudar eles
Não se trata de clipes na televisão
Nossa vida, nosso mundo, nosso chão
Nossos erros, cervejas derramadas no chão
Mestres e troncos, camas de madeira
Saudações a ambos os mundos no hardcore
Quem sabe um dia ao vivo e em cores
Noites sem sono, não consigo dormir
Pensando que essa cidade é azarada
Não quero dizer que é amaldiçoada
Velas e placas em memória em cada esquina
Cada metro emana corrupção
O sangue de cada casa é aqui a fundação
Guerra, revolta e reconstrução, tudo um grande manto
Possessão humana, embora não seja historiador
Vejo ruas sujas, quase vazias
Deus, acho que hoje não vou conseguir dormir.

Composição: