395px

Quando a Cidade Dorme

Yugoton

Gdy Miasto Śpi

W majowe popołudnie gdzieś na skraju leśnej łąki
Spotkały się by stoczyć walkę dwa aniołki
Ten w czarnej pelerynie to aniołek czarny
Ten w białym smokingu to aniołek biały
Zaciętą stoczą aniołki walkę na bąki
Zjechali się na łąkę kibice z czterech stron świata
Prezydenci, święci, kaci, damy i żołnierze
Czarodziejki, wróżki, trolle i zwierzęta
Choć przyczyny sporu chyba nikt już nie pamięta

Gdy miasto śpi snem kamiennym
Wymyślam sobie historie
Siedząc w berecie na parapecie
La la la la la la la la
La la la la la la la la

Nagle czarny anioł klasnął z całej siły w dłonie
Wyrosła jak spod ziemi panna wyjątkowej urody
Wystrojona w suknię z białego muślinu
Przepełniła łąkę zapachem jaśminu
Zabiło żywiej serce białego aniołka
Zapragnął tulić się do piersi jaśminowej pani
Trzymając się za ręce zniknęli razem gdzieś w oddali
Nie posiadał się z radości czarny aniołek
Wygrał walkę życia, postawiono mu pomnik

Gdy miasto śpi snem kamiennym
Wymyślam sobie historie
Siedząc w berecie na parapecie
La la la la la la la la
La la la la la la la la

Z całej tej historii taki oto morał płynie
Gdzie aniołek czarny nie może pośle cud dziewczynę
Wszak wiadomo: cel uświęca środki
Zasada uwielbiana przez czarne aniołki

Gdy miasto śpi snem kamiennym
Wymyślam sobie historie
Siedząc w berecie na parapecie
La la la la la la la la
La la la la la la la la

Quando a Cidade Dorme

Em uma tarde de maio, em algum lugar na beira de um lindo campo
Dois anjinhos se encontraram pra travar uma luta
Aquele de capa preta é o anjo negro
Aquele de smoking branco é o anjo branco
Os anjinhos se enfrentaram em uma batalha nas sombras
Torcedores de quatro cantos do mundo desceram ao campo
Presidentes, santos, carrascos, damas e soldados
Fadas, bruxas, trolls e animais
Embora a razão da briga ninguém mais se lembre

Quando a cidade dorme em um sono de pedra
Eu invento histórias pra mim
Sentado de boina na janela
La la la la la la la la
La la la la la la la la

De repente, o anjo negro bateu com toda força na palma
E surgiu como que do nada uma moça de beleza excepcional
Vestida com um vestido de musselina branca
Enchia o campo com o perfume de jasmim
O coração do anjo branco disparou
Ele desejou se aconchegar ao peito da dama de jasmim
De mãos dadas, desapareceram juntos em algum lugar distante
O anjinho negro não cabia em si de alegria
Venceu a luta da vida, ergueram-lhe um monumento

Quando a cidade dorme em um sono de pedra
Eu invento histórias pra mim
Sentado de boina na janela
La la la la la la la la
La la la la la la la la

Dessa história, uma moral assim se revela
Onde o anjinho negro não pode enviar a moça dos sonhos
Pois é sabido: o fim justifica os meios
Uma regra adorada pelos anjos negros

Quando a cidade dorme em um sono de pedra
Eu invento histórias pra mim
Sentado de boina na janela
La la la la la la la la
La la la la la la la la

Composição: