exibições 94

Zen

WWO


[Sokół]
W moim mieszkaniu, które nie jest moje
Po przebudzeniu czuję się spokojnie
Nie ma koło mnie, dziewczyny rozebranej
Za to w telefonie, 23 nieodebrane
Klasyczny ranek, wstanę, rytmy odpalę,
Wezmę prysznic, i Koras wpadnie na śniadanie
Siemasz, siemasz przyniosłem szczypiorek do jajek
Gitara, szybka szama, chwila Pono wpada
90 % czasu przez telefon gada
Zwija, podjeżdża Dżozi i się wybija,
Koras z nimi wychodzi, mi mija, szybka godzina
W samotności, przypominam, sobie sen
Chce napisać tekst, jak zaczynam, dzwoni Daniel
A w tle, druga linia, jak pech to pech
Na to wszystko się nakłada piszczący SMS
To Justyna, ok., staram się miło odpisać
Przecież to nie jej wina, gdy odpisuje
Jakiś cymbał puszcza sygnał i kasuje...
Przecież jestem spokojny nie reaguje
Kiedy drugi raz próbuję, historia się powtarza
Rzucam telefon w pizdu i do maili siadam
Pisze Adrian, forwarduje mi pierdoły od jakiegoś fana,
Co jest kurwa? Kącik porad weterana?
Ponad 200 maili dziennie, zabiło dokumentnie
Chęć odpisywania we mnie, jeśli nie muszę
A przecież mam, gościnną słowiańską duszę
Za to ci co potrzebuję, nie odpisują mi, Jędker
Ta poczta włącza się od pięciu kurwa dni.
Domofon, siemasz Lude how are You?
Elo Rocca, Elo Sokół
Dobra, mała buteleczka rumu, jest i Fu
Pośród tłumu, w moim mieszkaniu, które
Tak naprawdę nie jest moje, bo je tylko wynajmuję
I dobrze się tu czuję pośród wszystkich ziomków
Miałem pisać tekst, jutro zacznę od początku

Moje mieszkanie relaksuje mnie cudownie
Tu mam natchnienie i czuję się wygodnie
Moje mieszkanie jest najlepszą z wen
Kurwa Zen

W środku nocy budzę się bo coś słyszę
To krzyk ziomków pod oknem przerywa ciszę
Dalej kimam budzę się, koło pierwszej
Taaa, dzisiaj już napiszę jakieś wiersze
Późno, trzeba zjeść obiado-śniadanie
Pedro dzwoni i już jest zamieszanie
Zaraz wpada, omawiane sprawy Małolata
Po godzinie znów jestem sam, głodny nadal
Dobra, spaghetti z wczoraj i herbata
Siadam, włączam bit, dzwoni mama
Chwile gadam, i wracam do pisania
Wchodzi Kołek, zabrać paczki do wysłania
Już mi się nie chce, jest za kwadrans czwarta
Dzwonie do Jurasa, co tam kiedy walka?
Dawaj, wbijaj się będę za 10 minut
Nie wiem, kiedy mam mieć głowę do rymów
Przypomniałem sobie, tarabanie do Dapa
Yeah, its Big Dap...
Mam na lini Kaczego, kiedy tylko odkładam
Co tam słychać kolego? U mnie już gromada
Jak rozmawiałem przyszedł na terapię ziomek
Zaraz po nim, dzwoni domofonem Tomek,
Piwko, drugie piwko, trzecie piwko
Wszystko szybko, może jutro będę pisał
W moim mieszkaniu w którym czasem bywa tak jak dzisiaj

Moje mieszkanie relaksuje mnie cudownie
Tu mam natchnienie i czuję się wygodnie
Moje mieszkanie jest najlepszą z wen
Kurwa Zen

W moim mieszkaniu budzę się nie do życia
Sucho kurwa, gdzie jest coś do picia
Szkiełko gra na maxa, tak samo wieża
Drzwi niedomknięte, kurwa, co za impreza
Ktoś kima pod kocem, na rozkładanej sofie
Czyżbym zaspał? Na sikor rzucam okiem
Siedemnasta, niedopity Johny Walker
Pusta Sauza, puste cztery Wyborowe
Idę umyć zęby do swojej łazienki
Ani dziś ani jutro nie napiszę piosenki.

Moje mieszkanie relaksuje mnie cudownie
Tu mam natchnienie i czuję się wygodnie
Moje mieszkanie jest najlepszą z wen
Kurwa Zen